|
Kolagen Naturalny
Colway Inventia Formuła Q5-26 Z opowieści kosmetyczki. |
||
|
mgr Maria Brzozowska.
|
||
|
Cudze chwalicie - swojego nie znacie. Od dwóch co najmniej lat nabyć można preparat dermatologiczny (bo słowo kosmetyk wydaje mi się tu za małe) rodzimej produkcji, będący hydrolizatem kolagenu rybiego z domieszką elastyny i kwasu mlekowego. Mam na myśli specyfiki o nazwach:
Poznałam wszystkie trzy w
praktyce gabinetowej, osobistym użytkowaniu i w opiniach dziesiątek
swoich klientek. Nie sądziłam, że „zdradzę" kiedykolwiek kolagen Przybylskiego. Profesor jednak powierzył w pewnym momencie dystrybucję spółce „3-Helisa", która znacznie podniosła ceny, proponując kosmetyczkom bardzo nędzne marże. Przerzuciłam się zatem na konkurencyjny "Collagen Beauty", który okazał się ... niczym nie gorszy! Finalnie zaś, od jesieni 2004 wybrałam definitywnie Kolagen Naturalny. (...) Faworyzuję Kolagen Naturalny firmy Colway, gdyż jest wygodny w aplikacji (dozownik), nie ma w nim chemicznego konserwanta EUXYLU K600 (zawiera go Beauty) i jako jedyny obecnie nie wymaga przechowywania w lodówce, nawet latem. Byłam mile zaskoczona, gdy otrzymałam od Colway list informujący, że dzielą się oni ze mną marżą z obrotu osób, którym kolagen poleciłam. Nie znałam zasad sieciowego marketingu. Ktoś za mnie powypełniał umowy i jakieś deklaracje, a ja odbieram od przełomu roku prowizję - ponad tysiąc zł każdego miesiąca, co jest sympatyczne i sprawia, że kolagen zużywany przeze mnie w obu moich gabinetach, mam prawie za darmo. Zrewanżować się poradami o użytkowaniu jest dla mnie przyjemnością:
Jeśli masz czas - dwa razy dziennie. Rano umyj skórę wodą z mydłem i na wilgotną jeszcze nałóż najcieńszą jak Ci się uda warstwę kolagenu. Nic więcej nie rób. Preparat wchłonie się zanim podgrzejesz ranne kakao. Potem normalny makijaż i ... witaj nowy dniu!
Wieczorem przeciwnie.
Pełne misterium. Z peelingiem, masażem i kremem lub maseczką, lub
balsamem. |
Pozostawanie na powierzchni naskórka złuszczonych resztek (nawet
minimalnych ilości) kolagenu oznacza tylko dwie rzeczy: albo za wiele
nakładasz, albo osiągnęłaś stadium nasycenia skóry kolagenem taki, że
pora przejść na jeden - wieczorny zabieg w ciągu doby. Natury nie
oszukasz. Skóra nie przyjmie więcej kolagenu niż potrzebuje. Przekonasz
się o tym kiedyś, gdy oparzysz się w kuchni i Twoja dłoń wchłonie w
miejscu szoku termicznego nawet 20 mililitrów preparatu, gdy
-
oczyszczenie z makijażu. Na wilgotną jeszcze twarz i szyję nakładamy ruchami zgodnymi z układem mięśni kolagen cienką warstwą i zostawiamy 5-8 minut do wchłonięcia. Jeżeli dość silny efekt ściągnięcia skóry jest dla Ciebie istotnym dyskomfortem - nałóż po około 8-10 minutach swój ulubiony krem. Nie zalecam bezpośrednio po kolagenie używać kosmetyków zawierających cynk, ceramidy, retinol, kwasy owocowe.
Wcieraj zawsze po kąpieli dłońmi lub z użyciem szczotki, twardej gąbki w skórę jeszcze wilgotną ruchami masującymi, zgodnymi z układem mięśni, w kierunku serca. Używaj kolagenu srebrnego lub grafitowego.
W
dokładnie umyte dłonie wetrzeć żel srebrny lub grafitowy, a następnie
krem intensywnie nawilżający. Wierzchy dłoni - druga obok szyi wizytówka
wieku kobiety, proszą się o cztery nawet zabiegi dziennie. W przypadku
dłoni kolagen sprawia prawdziwe cuda, o czym mówi się jakby najmniej.
Po umyciu głowy wetrzeć we włosy i skórę, i pozostawić nie płucząc lub spłukać letnią wodą z rozpuszczoną małą łyżeczką Graphite nie wcześniej jak po 20 minutach.
Błędnie uważa się, że rozpuszczanie kolagenu w wannie to kosztowna fanaberia. Jeżeli, ktoś posiada aparat do kąpieli perełkowych z ozonem (np, Biocomfort, Ozonomatic) to organizm jego przyswoi z jednej takiej kąpieli w temperaturze wody do 30°C więcej peptydów niż z kilkunastu smarowań ciała. mgr Maria Brzozowska |
|