Kolagen Naturalny jest produktem o tak wielkim potencjale, że wybór koncepcji jego dystrybucji nie był decyzją łatwą.
Producent i stratedzy marketingowi wielkich firm, zabiegający w swoim czasie o wyłączność handlową, przeprowadzili długie i wnikliwe badania. które miały na celu ustalenie najskuteczniejszej drogi promocyjnej dla otwarcia rynku zbytu na ten specyfik.
Analizy te, poczynione niezależnie, za oceanem, w Niemczech, Francji i w Polsce, dały wynik jednoznaczny i niezwykle ciekawy.
Siła Kolagenu
Kolagen Naturalny sprzedaje się najlepiej wówczas, gdy konsument po pierwsze: zetknie się osobiście i namacalnie z produktem, mając możliwość choć jednorazowego użycia go, po drugie gdy zostanie zapoznany z jego genezą i biochemicznymi uwarunkowaniami działania.
Osobie nie zaznajomionej z prawami rządzącymi reklamą, wydać by się mgło, że każdy produkt zyska dzięki takiemu zabiegowi na popularności. Jest jednak inaczej.
Istnieją nieliczne marki samochodów, których sukces sprzedaży zawiera się w polityce rekomendacji użytkowników i możliwości wypróbowania wybranego modelu. Ich reklam więc w telewizji nie oglądamy. Z kolei, nawet sto tysięcy hostess rozdających próbki sera, jogurtu lub proszku, nie zastąpi tym towarom efektu krótkiej, ale agresywnej kampanii medialnej.
Kolagen Naturalny jest produktem idealnie wprost przystającym do dystrybucji w sieci konsumenckiej marketingu bezpośredniego. Tak orzekali fachowcy i tego dowiódł niebywały sukces sieci Colway już po czterech miesiącach jej działania.
Nie bierzecie więc Państwo udziału w eksperymencie, lecz wchodzicie w przemyślany, sprawdzony już, biznes o gwarantowanym sukcesie dla każdego, kto potraktuje go poważnie.
Kolagen Naturalny mógł trafić na półki do aptek lub, co gorsza drogerii - i w tym ostatnim przypadku przygoda z nim każdego z nas byłaby możliwa jedynie poprzez pracę w charakterze ekspedienta za około tysiąc złotych płaconych za około 200 godzin miesięcznie...
Stało się na szczęście inaczej i każdy z Państwa może mieć własny sklep z Kolagenem Naturalnym, bez kosztów jego utrzymania i bez kasy fiskalnej, a za to z marżą 30% lub znacznie większą!
Ten zaś kto poświęci temu biznesowi rzeczywiście 200 godzin miesięcznie i wykorzysta wszystkie jego możliwości - będzie mógł kupować sobie co pół roku drogerię własną!
Tak to bowiem jest w każdym network marketingu, że kto działa w nim do początku aktywnie, konsekwentnie i z charakterem - dochodzi szybko do fortuny. Kto zaś powiada swojemu wprowadzającemu: "poczekam i zobaczę jak idzie tobie" - załapuje się poniewczasie na ogon o ponieważ jest mu wówczas trudniej, stęka że mimo starań, profity przypadają mu marne.
Polska jest wymarzonym krajem dla zrobienia kariery w marketingu sieciowym. Dziesięciokrotnie lepszym, niż zamożniejsza Skandynawia, Beneluks, czy Niemcy. Jesteśmy bowiem ciągle jeszcze społeczeństwem, które nie zamknęło się przed sobą samym, w swych domkach - twierdzach dobrobytu i jest sobie nadal wzajemnie potrzebne.
Pech polega na tym, że wszelkie networki, jakie trafiły do nas od początku okresu transformacji ustrojowej, były importowane z krajów ich powstania i obłożone przez to nieprzyzwoicie wysokimi marżami na produkty. Na domiar tego, rzutcy ludzie, którzy w Polsce te sieci rozwijali - bardzo szybko chcieli się dorobić. w rezultacie, w polskich odnogach światowych networków - bezsprzecznie świetnie jakościowo: kosmetyki, zioła, odżywki, suplementy, garnki, odkurzacze, filtry, lampy, maty, masażery, czyściki, naczynia próżniowe itp. - kosztowały jednak dla klienta nierzadko dwukrotnie drożej, niż w krajach pochodzenia. natomiast marże od sprzedaży i prowizje należne za budowę struktury, wyznacza się do dzisiaj, na poziomach znacznie niższych. Nie można więc się dziwić, że tysiące wspaniałych i wartościowych ludzi zniechęciło się do marketingu sieciowego, uznawszy działanie w nim za prace niezapłaconą. Niektórzy nazywali wręcz pewne organizacje - marketingiem krwiożerczym.



















